Jeszcze całkiem niedawno ludzie uciekali ze wsi, by posmakować życia w mieście. Tęsknili za tym, by zostać mieszczuchem. Dzisiaj trend odwrócił się, coraz częściej uciekamy z miasta. Szukamy sobie miejsca tuż poza nim, albo dalej w miejscach coraz mniej zabudowanych. Na przykład na wsi. Jak wypada porównanie ? W mieście mamy prąd, ciepłą wodę bezpośrednio z kranu, ogrzewanie, bliskość sklepów, kin czy teatrów. Minusem są coraz większe koszty ponoszone za ten luksus.
Gdy zamieszkamy na wsi, albo w leśnej głuszy, mamy do czynienia z pewnymi ograniczeniami, ale za to czujemy się wolni i niczym nie skrępowani. Grillując wieczorem odpoczywamy, napawamy się świeżością powietrza, słuchamy odgłosów natury. Nocą patrząc w gwiazdy zapominamy o trudach dnia. Jest przyjemnie, aż się chce by trwało to jak najdłużej. Młodzi ludzie cenili sobie i nadal cenią miejskie możliwości. Mieć wszystko w zasięgu ręki, to coś.
Coraz częściej jednak, z powodu natłoku zajęć, tej miejskiej ciasnoty, smogu i hałasu, wiele osób myśli o zmianie. Wiele osób bez względu na wiek ma ochotę uciec z tej dżungli. Dopiero po jakimś czasie, gdy czują się przyspawani do kawałka swojej ziemi, mogą śmiało powiedzieć, że była to dobra decyzja. Wielu z nich zaskakiwał fakt, jak mało potrzeba do wygodnego życia. Przyznają, że to zmiana na stałe, ciesząc się z możliwości spędzania czasu we dwoje przy ognisku pod ciepłym kocem.
Uczą się doceniać Matkę Naturę. Uczą się korzystać z jej darów. By zimą było ciepło w domu, kiedyś wystarczyło ustawić grzejnik. Teraz trzeba narąbać drzewa, poukładać pod ścianą robiąc zapas na dłużej i gdy jest zimno, wystarczy napalić w kominku. To nie jest szybkie wciśnięcie guzika, rozpalenie w kominku trwa jednak dłużej, ale ile przy tym przyjemności.
Kto nie lubi usiąść przy ogniu, ogrzewać się jego ciepłem i urokiem, czytać książkę, pić ziołową herbatę i zwyczajnie rozmawiać o tym, co wydarzyło się tego dnia. Można też pobyć solo i delektować się ciszą. Mieszkanie poza miastem ma też inne zalety, bardziej przyziemne. Choćby niższe koszty w utrzymaniu. Zależne jest to jednak od stopnia komfortu, jaki sobie sprawimy. Do wyboru, do koloru.
Młode rodziny mające dzieci, też punktują wiele korzyści. Dzieci zawsze są na oku. Odpowiednio wychowywane same nie pójdą do lasu. W obecności rodziców mogą odkrywać tajemnice przyrody, uczyć się szacunku do przyrody i poprawnego obcowania z nią. Nie znam nikogo, kto czuł by się źle w otoczeniu natury. Ci z miasta spędzający wieczory przy telewizorze, zazdroszczą tym ze wsi spędzającym czas przy wieczornym grillu na świeżym powietrzu.
Pamiętam, że gdy jedni znajomi zdecydowali się na dom na wsi, inni znajomi nie wierząc pukali się w czoło. Przyjechali na parapetówkę i zatkało ich. Oczom nie wierzyli, jak można mieszkać poza miastem, jednocześnie jakby będąc w nim. Nie chciało się im wyjeżdżać. Zapowiedzieli kolejne wizyty mówiąc, że dopiero teraz poznali prawdziwy komfort i luksus. Uznali, że to magiczny czas w życiu. Fajnie, nie?
Wiele osób czytających ten artykuł wie o czym piszę. Wie, bo to żadna tajemnica, żadna dzisiaj trudność zorganizowania sobie życia na wsi. Wie, bo tak właśnie zrobili. Mają dom poza miastem skrojony na ich miarę. Ich dzieci albo wnuki noszą drzewo na ognisko, moczą w przydomowym strumyku nóżki. Dorośli zamiast zbyt często rozmawiać ze znajomymi czy rodziną przez telefon, spotykają się z nimi u siebie, na wsi.
Kto nie spróbował, niech nie zwleka. Wypad do lasu nawet jesienią czy zimą, to nie lada gratka. Żadna trudność. Wystarczy dobrze się ubrać. Wziąć ze sobą termos z ciepłym napojem. I wyjść z domu. Żal będzie wracać. Zapewniam.
Gdybym miała pieniądze już jutro nie było by mnie w mieście 🙂
OdpowiedzUsuńMam tak samo. Wiele razy podchodziłam do tego pomysłu, ale zawsze spalał na panewce. Powód - praca.
UsuńPozdrawiam...