Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aborcja klauzula sumienia rozczarowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aborcja klauzula sumienia rozczarowanie. Pokaż wszystkie posty

ABORCJA... klauzula sumienia... rozczarowanie

Od miesiąca mamy nowy rząd i wiem, że potrzebuje on spokoju i czasu, by tematem aborcji zająć się nie po łebkach, ale porządnie. Tyle tylko, że osoby się tym tematem teraz zajmujące, to niemal ekspertki, które zęby zjadły działając latami na rzecz kobiet. Nie chciałabym więc, żeby kolejną rządową ekipę temat ten przerósł. Bo inaczej patrzy się na niego z drugiej strony "lady". Czym innym jest domaganie się swoich praw, a czym innym gdy ma się możliwość decydowania jako zaprzysiężony polityk. Zdumiewa mnie fakt, że w XXI wieku wciąż nie mamy porządnej ustawy dotyczącej spraw i statusu polskich kobiet.

Gdyby nowa ustawa zależała ode mnie, chciałabym, by aborcja była za darmo i w zasięgu ręki, by nie była obciążona karą ani dla kobiety, ani dla lekarza. Chciałabym, by pozostawała w osobistej gestii kobiet, ich partnerów i rodzin. Chciałabym, by nie była obciążona zasadami moralnymi. Chciałabym jeszcze, by w proces podejmowania decyzji nie wtrącał się kościół. Czyli, decyzja o aborcji powinna być wyłączną decyzją kobiety. Jeżeli już miałaby być wprowadzona jakaś ustawa, to ta już dobrze nam znana i zaakceptowana, mówiąca o tym, że: 

- ... "do 12. tygodnia można ją przeprowadzić bez podawania powodów".

Dobrze by było, by niektórzy lekarze, farmaceuci i środowisko około medyczne, zasłaniający się klauzulą sumienia zrozumieli, że ta klauzula społecznie jest nieżyciowa. Jeżeli lekarz ma taki pogląd niech zostawi go w domu, albo zmieni zawód. Kropka. Gdy do szpitala trafia kobieta na legalny zabieg aborcji, ma mieć zapewnioną OPIEKĘ z prawdziwego zdarzenia, a nie niechęć i pogardę podszyte strachem lekarza przed prokuratorem. Współcześnie coraz częściej z różnych względów, aborcja staje się stanem wyższej konieczności, bo chodzi o życie kobiety, czego nie rozumieją politycy i lekarze. 

Że powtórzę, mamy XXI wiek, a w Polsce kobiety wciąż muszą walczyć o swoje podstawowe prawa. Wciąż muszą walczyć, ponieważ wciąż są zależne od decyzji facetów nie mających bladego pojęcia o ciąży, o powikłaniach ciąży, o niebezpieczeństwach grożących kobietom w sytuacji, gdy lekceważy się ich zdrowie. Ci faceci, to innymi słowy polityczne dziaderstwo, zasłaniające się doktryną kościoła. Na żądanie, by przedstawili bardziej merytoryczne racje, odpowiadają, że tak musi być i już. Nie, tak nie musi być, z jednego tylko powodu, na szali kładzione jest Ż Y C I E. 

To, że nie ma jeszcze sensownej ustawy aborcyjnej, to, że wciąż politycy zamiast w końcu zrobić co do nich należy, wolą sztucznie podtrzymywać temat i dolewać oliwy do ognia, świadczy tylko o tym, że nie wiedzą co z tym (przepraszam) "fantem" zrobić. Nie wiedzą albo udają że nie wiedzą, ponieważ wciąż pełnią usłużną wobec polskiej hierarchii kościelnej, postawę. Czy taki jest wierzący, czy nie jest. Niestety, tak długo, jak długo polska polityka będzie dopuszczała kościół do współrządzenia, kobiety nie doczekają się dobrego rozwiązania. Jeżeli tak ma być, to ja im dziękuję. 

Moje życzenia - niech chociaż Edukacja, szczególnie nowego pokolenia lekarzy, stanie na poziomie wieku w którym żyjemy. Niech Medycyna zapewni wszystko, włącznie z rozszerzonym programem badań prenatalnych. Niech Farmacja we właściwy sposób zadba o leki. Niech same kobiety zrozumieją, że decyzja o ich zdrowiu i życiu to ich decyzja, podejmowana bez strachu przed karą. Jak na razie kobiety umierają w szpitalach. Żeby przerwać ten łańcuch tragicznych zdarzeń, czas najwyższy zatrzymać to sztuczne ograniczanie się polityków przed podjęciem decyzji kończącej tematu raz na zawsze. 

Może na początek dobrze by było przywrócić chociaż stary kompromis? Mam świadomość, że byłoby to rozwiązanie połowiczne, jednak na początek dobre i to. Chociaż z drugiej strony obawiam się, że ten gest przybrałby miano tylko mało ważnego symbolu i mimo wszystko ogromnie rozczarowałby kobiety. Zatem przypomnę, że bezdyskusyjną rolą państwa jest pomagać, a nie tylko karać. W Polsce do tej pory, pomaganie nie było i chyba dalej nie jest domeną państwa. Kobietom w potrzebie pomagają pozapaństwowe organizacje i ludzie dobrej woli. 

Państwo za to ściga swoje obywatelki za coś, czego samo nigdy nie było w stanie uporządkować. 

Jak zwykle, polska obywatel/ka z polskim systemem musi radzić sobie sam/a. Uważam więc za konieczne uregulowanie ustawą tego wielkiego żywotnego dla Polek i Polaków, problemu. Wiele korzyści by z tego płynęło, na przykład spokój społeczny i czyste sumienie lekarzy. Życzę politykom, by nie zechcieli potraktować tematu aborcji jako furtki czy jakiegokolwiek pretekstu do tego, by sprawę pozostawić w formie niekorzystnej dla kobiet, jakkolwiek by ona nie brzmiała. Kładę na to nacisk, ponieważ pamiętam decyzję w tej sprawie Trybunału J. Przyłębskiej.

I tu powtórzę to, co zdarza mi się powtarzać, gdy idzie o sprawy kobiet - gdyby wszystkie kobiety bez wyjątku, trzymały ze sobą na wzór niepisanego męskiego porozumienia, nigdy nie musiałyby domagać się swoich praw. Trybunałowi przewodzi kobieta, która jak wiele innych kobiet, woli trzymać z facetami niż z kobietami, mimo, że swoją działalnością doprowadza do wielu upokorzeń swoje rodaczki. Za grosz empatii, za grosz solidarności, za grosz poczucia wspólnoty. Za grosz wstydu. Dla polityków, szczególnie z PiS, płód zawsze był ważniejszy od życia matki.

Nie pomagał nawet specjalnie stworzony "zespół do spraw opracowywania wytycznych w zakresie procedur związanych z zakończeniem ciąży". Owszem,  powstał, ale nic z siebie nie wydał. Politycy zaszeregowali aborcję do grupy spraw mniej ważnych. Lekarze postawili na przeczekanie, bo bardziej od Litery Prawa bali się władzy. Póki nie doczekamy się na życiowo normalne Prawo i na jasny sygnał z politycznej góry, że jednak w świetle prawa to życie matki jest najważniejsze, będziemy mieć chaos decyzyjny na różnych szczeblach władzy.

Dlatego kobiety na całym świecie przegrywają, bo wciąż tracony jest czas. Hasła "Ani jednej więcej", "O jedną za dużo", "Przestańcie nas zabijać", "Strach być w ciąży", "To mogła być każda z nas" - to hasła grozy z czarnych marszów, upamiętniające niepotrzebne śmierci młodych kobiet. Politycy unikając tematu, nie tylko zwalniają się od odpowiedzialności, ale dla własnego świętego spokoju publicznie umywają ręce. Czy myślą, że temat zniknie z ich pola widzenia? NIE! Nie zniknie. Niedziela 15 października 2023 roku pokazała, że kobiety wzięły sprawy w swoje ręce. 

ABORCJA POWINNA BYĆ W 100% LEGALNA I WSZĘDZIE DOSTĘPNA.

Oby ten zapał z 15 października ub.r. nie został zmarnowany. Wszak idzie o przyszłość kolejnych pokoleń. Czy kobiety są w stanie tego dopilnować? Jak myślicie Drogie Panie?


Obrazy: *Radio Zet *Facebook