Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Równi i... RÓWNIEJSI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Równi i... RÓWNIEJSI. Pokaż wszystkie posty

Równi i... RÓWNIEJSI

Wydaje się, że temat jakby już przycichł, jak inne tego typu, bulwersujące opinię publiczną, niestety, tylko przez pewien czas. Tak już z nami bywa, że ekscytujemy się dzień lub dwa... do następnego wydarzenia. Chodzi o jazdę po pijaku. Chodzi też o zasady, które z definicji powinny być takie same dla wszystkich. Ale nie są. Przepisy i zasady sobie, a... człowiek sobie. Bardziej lub mniej znany. Gdy ten bardziej znany napije się i wsiada za kierownicę, gdy potrąca współuczestnika jazdy, krew mnie zalewa gdy słyszę, że "każdemu może się zdarzyć". 

Nie zgadzam się na takie durne tłumaczenie!  NIE i już! A jednak mamy w zwyczaju je stosować wręcz na potęgę. Cokolwiek nie zrobimy, tłumaczone jest potem, że "każdemu może się zdarzyć". Przecież domagamy się praworządności, tak? Słusznie zresztą. To dlaczego wciąż reagujemy tak samo? Gdy ktoś "ze swoich" narusza to prawo, broniony jest jak niepodległość. Gdy ktoś ze znanych autorytetów narusza prawo, umniejsza się jego winę, bagatelizuje się sam czyn, sprowadza się go do jakiegoś szeregowego, banalnego wykroczenia. "No co chcecie, przecież on tylko potrącił, a nie zabił". 

Trudno w to wszystko uwierzyć. Mimo, że opinia publiczna domaga się sprawiedliwości, środowisko broni sprawcy tłumacząc go, a swój impet nie raz i nie dwa, kieruje na ofiarę. Zasady są takie same dla wszystkich, dla tych znanych też. Przynajmniej tak powinno być. Jeżeli znana osoba, do tego uważana za autorytet, wsiada za kierownicę pod wpływem i doprowadza do wypadku, to jak to świadczy o tej osobie? Nie ma żadnego usprawiedliwienia. NIE MA. Czy w Polsce nie ma taksówek? Brakuje przyjaciół, którzy odwieźliby do domu? Do jasnej ciasnej! 

Jeżeli to tak znana osoba, i jeżeli to tak znany autorytet, to czy ten autorytet nie powinien się zastanowić co czyni? Przecież to SZCZEGÓLNIE od autorytetów wymaga się przestrzegania prawa. Są bowiem przykładem dla nas. Uosobieniem nienaganności. Idolem. Wzorem do naśladowania. Jeżeli autorytety w tak przyziemny sposób upadają, to upada moja w nich wiara. Upada moja wiara w środowisko, które do tej pory podziwiałam. Jeżeli to środowisko jeszcze (tak nieudolnie) broni sprawcy, to upada moja wiara we wszelkie zasady. 

Napił się, wsiadł do samochodu i potrącił motocyklistę. Co, liczył, że się uda?

Już pewnie domyślacie się o kim piszę. O osobie, którą miałam za ponad przeciętną, za wspaniały charakter. I tak, był moim idolem. A teraz co? Teraz rozpętała się akcja wspierania - "Panie Jerzy, proszę się nie dać" (...), "...zawistnikom na pohybel", "Trzymamy za pana kciuki", "Każdemu zdarza się błądzić, zachował się pan w tej sprawie jak mężczyzna", "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem". No proszę Was, naprawdę(?)... nie przesłyszałam się? To znaczy, że przeciętny zjadacz chleba poddany zostanie karze, a znakomitości się ma upiec? Tylko dlatego, że jest znakomitością? 

Powtórzę - zasady są takie same dla wszystkich. Kropka. A nawet dwie wielkie kropy! Od tego prawa, wg Prawa, nie ma wyjątków. To nie jest ważne, kto i jakiego  dopuścił się czynu. Czy to znany aktor, urzędnik państwowy, polityk, czy robotnik, każdy z nich powinien ponieść te same konsekwencje. Ni mniej, ni więcej. Sędzia ma wziąć pod uwagę okoliczności, łagodzące również bo takie jest Prawo, ma wziąć pod uwagę zachowanie oskarżonego, np. przyznanie się do winy, jednakże powinien wydać wyrok jaki przewiduje Prawo. Popularność kogokolwiek nie powinna mieć tu nic do rzeczy. 

Tylko i wyłącznie WTEDY mamy do czynienia z Państwem Prawa.

Osoba znana i lubiana nie powinna mieć prawa do łagodniejszego wyroku, nie powinno się jej pobłażać, tylko dlatego, że jest znana. Nawet, jeżeli to wybitna postać. Ponieważ Prawo jest jedno. Ani żaden celebryta, ani artysta, ani żaden polityk każdego szczebla, nikt nie powinien ujść przed konsekwencjami swojego postępowania. Nie powinno być świętych krów. Nie powinno, a są. Osoba o której myślę, jest bardzo szanowana w środowisku, jest publiczna, opiniotwórcza, medialna, jest autorytetem. Jest też człowiekiem, ze swoimi wadami i zaletami. Jednak NIE JEST jak każdy z nas. 

Nie jest, bo ma swoje przywileje, bo więcej mu uchodzi tak, jak jemu podobnym. Na niektóre ich zachowania patrzymy przez palce, a niektóre wręcz tolerujemy. "No bo przecież taki znany i sławny". Wyjaśnię - ja nie atakuję, tylko opisuję zjawisko, które niestety nie jest nam obce. I dla którego to zjawiska, nie ma mojej zgody. Polityk, ksiądz, artysta, a na końcu łańcucha... zwykły człowiek. Pisanie o tym nie sprawia mi przyjemności. Tak jak fakt, że politycy z partii rządzącej mają teraz używanie. Robią/robili istną nagonkę w TVP podszytą polityczną propagandą, jakże w swoim stylu.

Jest to złe i źle to oceniam, jednak fakt pozostaje faktem. Doszło do wypadku. A przecież trzeba było uważać, tak? ktoś powie. Uważać? Hola, hola... A może trzeba było po prostu nie pić? Albo jak się już wypiło, nie siadać za kierownicą? Ale... stało się. Mleko się już rozlało. Nie umniejsza to wcale panu Jerzemu jako wspaniałemu aktorowi. Jego dokonania nie znikną. Nie wiem jeszcze co zrobię z szacunkiem. Zastanawiam się. Bardzo się co do Niego, rozczarowałam. Kara musi być, bo sam sobie jest winien, ale nie żeby zaraz... publiczny (TVP) lincz. 

Wielka, wielka szkoda, że do tego doszło. Straty będą niepowetowane. Uszczerbek na wizerunku, zła prasa, utrata zaufania, pozycji mentora i... utrata nieposzlakowanej opinii... jednak. To są ciężkie konsekwencje, z którymi musi się teraz liczyć. Nie spotkałoby Go to, gdyby nie wsiadł po alkoholu do samochodu i nie pojechał nim. Jednak to minie, cała sprawa kiedyś przycichnie jak inne. Ale zostanie On i jego sumienie. Zostanie całokształt jego dorobku zawodowego. Ale... zostanie też ciężka praca nad odbudowaniem wizerunku. 

I ludzie zostaną, jedni zapomną, inni może będą pamiętać.

Każdego dnia dochodzi do tragedii tylko dlatego, że jakiś nieodpowiedzialny osobnik lekceważy zasady i przepisy. Lekceważy dobry obyczaj. Wiele osób z tego powodu zginęło, wiele zostało kalekami, przez pijanych kierowców. Żadna kara nie jest takim straszna. Dalej piją, wsiadają, kaleczą albo zabijają. Może czas wreszcie wziąć pod uwagę taką karę, która bardzo, ale to bardzo boleśnie dotknie takiego pijaka. 

Ten tekst to mój głos przypominający, by nie usprawiedliwiać sprawców, by nie kierować się obłudą (moralność Kalego). Bo rzeczywiście... niech ten pierwszy rzuci kamieniem, kto... nie wypił i nie pojechał. Oburza mnie taka nachalna nagonka. Oburza mnie łatwość jej stosowania. Oburza mnie ludzka głupota, krótkowzroczność, jakiś dziwny środowiskowy sojusz. 

Zawinił? Niech więc w spokoju poniesie karę. Nie może być równych i równiejszych. Właśnie tak myślę.

A MY UWAŻAJMY, PRZED NAMI JAK CO ROKU, TRUDNY WEEKEND


Rysunki/obrazy: *facebook.com *redro.pl