Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E K O L O G I A. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E K O L O G I A. Pokaż wszystkie posty

E K O L O G I A

To, co się teraz klimatycznego dzieje na naszym Globie, to krzyk i alarm by ludzkość wreszcie oprzytomniała, by zrewidowała dotychczasowe nawyki i na poważnie zainteresowała się przyszłością własną i Ziemi. Jednak ludzka arogancja bierze górę. Ta nasza codzienna niedbałość, lekceważenie ostrzeżeń ekologów, bezkarne wycinanie lasów Amazonii, rozwój technologiczny w jak najszerszym tego słowa znaczeniu łamiący wszelkie ekologiczne reguły, to tylko kilka przykładów z listy grzechów śmiertelnych, będących udziałem homo sapiens.

To, co na ten moment robią ekolodzy, to stanowczo za mało. To kropla w morzu potrzeb. I mimo, że to robią, nie ma tu w żadnym razie miejsca na powiedzenie - że lepiej późno niż wcale. Jest stanowczo za późno i żeby całkiem nie stracić "domu", ludzkość całego świata już teraz, natychmiast powinna obowiązkowo zacząć naprawiać przez wieki popełniane błędy. Jesteśmy na tej Planecie na tyle długo, by wreszcie zrozumieć, że jest ona naszą żywicielką, a zatem należy o nią tak dbać, jak dbamy o przysłowiowe jajko.

Jednak z nieznanego mi powodu jest zupełnie inaczej. Zachowujemy się jak władcy świata, panowie a raczej królowie życia, nie mający żadnego obowiązku wobec żywicielki. Branie garściami, świadome niszczenie, dewastacja i ani widu żadnej próby odbudowy, to nasze drugie imiona. Oto przykład pierwszy z brzegu - jedzie samochód betonową drogą przez las i nagle "sru", leci przez otwarte okno worek ze śmieciami, puszki po piwie, kartony po papierosach, opakowania po zjedzonych batonach. Wystarczy wyjść do lasu na spacer, by to zobaczyć.

NAJPILNIEJSZĄ Z POTRZEB, NASZA KULTURA NIE OGARNIA

Widzimy miejscami, jaki śmietnik robią tam pseudo spacerowicze. Gołym okiem widać nasz agresywny i jakże egoistyczny stosunek do Matki Natury. Wychodzimy z założenia, że co wspólne to nie nasze, więc nie ma potrzeby o to dbać. Zamykamy oczy na zależność między nami a Naturą. Nie bierzemy pod uwagę silnej więzi łączącej nasze życie z życiem Natury. Lekceważymy tę współzależność nie bacząc na koszty. A przecież jesteśmy jej częścią. Jesteśmy jej bardzo nieposłusznym i bardzo agresywnym rozwydrzonym bachorem. Wszak wychowuje się nas bezstresowo.

Zatem nie mając wyjścia, Natura odwija się w naszym kierunku jeszcze bardziej agresywną reakcją. Już nie cacka się z nami. Zalewa nas tsunami, powoduje tu i tam ruchy tektoniczne, sprowadza lawiny błotne, powoduje pęknięcia ziemi i prowokuje wybuchy wulkanów. Strach się bać. Ale widocznie to dla nas wciąż za mała nauczka. Polityka ustami swoich populistów wspomina, że zrobi się TO i że zrobi się TAMTO. Nagada się i na tym gadaniu kończy. Dalej pokazuje Naturze środkowy palec jak każdej innej dziedzinie. 

Wiadomo wszem i wobec, że żeby było lepiej, zmiany należy zacząć od siebie. Taka jest zasada. W przypadku ekologii polegać to ma na zmianie myślenia i postrzegania chyba już całego wszechświata. Dostrzeżenia wzajemnej harmonii. Może też odblokowania się na sprawy ważniejsze od czubka własnego nosa. Ziemię mamy tylko jedną, życie mamy tylko jedno, warto się nad tym zastanowić. Piwem i batonikiem daleko nie zajedziemy. By żyć zdrowo potrzebujemy odżywczych składników, a nie tylko cukru. Potrzebujemy ruchu a nie wygodnych foteli. To warunek. 

Jesteśmy na tyle rozpuszczeni i na tyle aroganccy, że nie zwracamy uwagi na to co nam służy. Nawet najwyższe kary nie pomagają. Jest dobrze? To dobrze! Gdy będzie źle, potem będziemy się martwić. Ot cała filozofia. Byle co jemy i byle jak się zachowujemy. W stosunku do siebie i w stosunku do Natury. Jesteśmy wrzodem na ziemskim tyłku. Jesteśmy takimi nieszczęśnikami, że aż żal patrzeć. Poprzez własną krótkowzroczność nie widzimy, jakim inteligentnym i jak samowystarczalnym bytem jest Ziemia. Stwarza życie, reguluje nim i kontroluje je, gdy to życie umiera przetwarza je w nową formę. 

Oddycha, bo ma swoją atmosferę, jej układem krwionośnym są oceany, układem nerwowym fauna i flora w postaci wszystkich gatunków. Na tak idealnej powierzchni nerwowym wrzodem jest dla niej tylko człowiek. Myślący, czujący, to i owo kreujący, za jego sprawą nawet rodzi się nowe życie. Z drugiej strony jednak zbyt zwracający uwagę tylko na siebie, nie dbający o przyszłość, dokonujący niekończącej się grabieży Planety, czym zamyka przed własnymi dziećmi szansę na lepszą przyszłość. Ten brak współpracy zabija wszelką nadzieję na poprawę naszego zachowania.

A przecież Ziemia to jedyny nasz dom. W razie "W" nie mamy się gdzie z niej wyprowadzić. Ziemia bez nas odetchnie, odpocznie od nas i przeżyje. My bez niej już niekoniecznie. A podobno mamy rozum. A to ciekawe? To, z jaką energią niszczymy Ziemię, odbija się na nas. Słabniemy cywilizacyjnie i pod każdym innym względem. To jest nasza cena jaką płacimy. Jeżeli tego nie dostrzeżemy już TERAZ, dojdzie do katastrofy. Osobiście ani myślę podzielić los np. Indian. Żyjąc wolno na swojej ziemi i dbając o nią z szacunkiem, byli szczęśliwi.

Wystarczyło ich tej ziemi pozbawić, zalać cywilizacyjnym "dobrem", a przestali być jej częścią. Szybko przejęli wszelkie nałogi, jeszcze szybciej popadając w depresje i nikomu niepotrzebne konflikty. Stali się cieniami siebie samych. Wniosek - spokojnie nie da się żyć bez szacunku dla własnej żywicielki. Australia do dzisiaj ma niespłacone długi wobec Aborygenów (eksterminacja, zagłada, odbieranie dzieci Aborygenkom), tak jak Ameryka wobec Indian. To plama na honorze tych Państw. A o ilu takich plamach jeszcze opowiada Historia ludzkości?

Niszczymy siebie i niszczymy Ziemię, po której stąpamy i z której żyjemy. A to droga donikąd. Że konieczne są zmiany, to wiemy. Pytanie jest takie - jak to zrobimy i czy w ogóle to zrobimy? Pytam, bo na naukę nie ma już czasu. Na wyrabianie szacunku nie ma już czasu, jeżeli już, to czyńmy to po drodze. Na zastanawianie się nad zaangażowaniem się wszystkich rządów i ich społeczności, nie ma już czasu. Czas się skończył. Ziemia doszła do głosu. I wyraźnie daje nam to do zrozumienia.

Nam ludziom zostaje tylko jedno, by ten głos Ziemi usłyszeć. Każdy z nas może to zrobić. Tu i teraz. Już.


FAKT - LUDZKOŚĆ WOBEC ZIEMI MA PRZEOGROMNY DŁUG DO SPŁACENIA