... czyli tak zwane pozytywne zakręcenie. Mówi się też, że każdy ma jakiegoś bzika. Czy to dotyczy Ciebie? Czy ty też od czasu do czasu śmiesznie się zachowujesz? Może trochę ekscentrycznie albo dziwnie? Po prostu inaczej niż reszta towarzystwa, przez co czujesz się wyjątkowo?
Myślę, że wiele osób ma swoje bziki i inne takie rytuały. Na przykład codziennie o tej samej porze ktoś przyrządza sobie kawę i pije ją w tym samym fotelu i tej samej filiżance od lat. Albo komuś innemu weszło w zwyczaj przesalanie potraw. Albo hodowanie w domu nadmiernej ilości zwierząt. Albo uporczywe zbieranie od lat czasopism. Bez takich bzików ludzie nie potrafią żyć i niech tylko się zdarzy, że czegoś raz nie zrobili...
Racjonowanie sobie przyjemności staje się przyjemnością i nikomu innemu nie wadzi, pod warunkiem, że jej nie przedawkujemy. Pod warunkiem, że zachowujemy przy tym jako taki porządek. Jednak trzeba kontrolować swojego bzika i zwracać uwagę, czy aby ręczniki i ściereczki na półce nie są ułożone pod zbyt równym kątem. Obsesja nie wiadomo kiedy może nas dopaść.
Wiadomo, że prawie każdy z nas chociaż raz w życiu próbował coś kolekcjonować – znaczki, albumy, serwetki, stare żelazka, proporczyki, muszelki czy kamienie, stare kluczyki nie wiadomo do czego służące. Jakby dobrze się przyjrzeć, na pewno znajdziemy w domu coś ciekawego/dziwnego. Gdy odeszli moi rodzice, przyszedł czas, by posprzątać ich dom. Jak się zdziwiłam, gdy z różnych półek i szuflad wyciągałam coraz więcej map i długopisów.
Okazało się, że mój ojciec miał właśnie taką przyjemność. Zbieranie map i długopisów. W Jego kolekcji najstarsza mapa liczyła 86 lat. Szkoda było się tego pozbyć, ale na szczęście znalazł się chętny o takim samym hobby. O królowej Elżbiecie II wiadomo, że podobno zbiera sznurki, bo "nigdy nie wiadomo, kiedy coś trzeba będzie związać". Ja gdy chodziłam do pracy, miałam w zwyczaju nastawiać zegarek tak, by spieszył się o 30 minut.
Dzięki temu miałam czas, spokojnie przygotowywałam się do wyjścia z domu i nie spóźniałam się. Czy to dziwactwo, czy może swego rodzaju rytuał? Nieważne. Nikomu nie przeszkadzałam swoim zachowaniem. Wśród osób nawet najzamożniejszych są ludzie, których zachowania można nazwać dziwacznymi. Amerykanie, to dopiero przykład ludzi o przedziwnych zwyczajach. Mają kolekcjonera musztardy, posiadającego w swoich zbiorach słoiczki z 80 krajów.
Jest też zbieracz ketchupu, chwalący się najstarszą butelką z 1891 roku. Jest kobieta, która ma "hopla" na tle wszystkiego co różowe. Normalnie zakręcona na różowo. Jest para Amerykanów, która wydała milion dolarów na lalki. Ich ilość idzie w tysiące i zajmują prawie całą powierzchnię mieszkalną. Ale to pryszcz w porównaniu z dziwactwami przybierającymi bardzo groźną formę. Niektóre dziwactwa z czasem stają się obsesją lub wręcz paranoją.Są osoby jedzące przedmioty z plastiku. Jest jedna obsesyjnie zbierająca martwe ptaki. Inna lubi spać przy włączonej suszarce, bo lubo jej dźwięk. Ale to nic w porównaniu z kobietą, która w każde miejsca chodzi z prochami męża. Śpi, rozmawia, gotuje, robi zakupy, chodzi do kina z ... prochami męża. Podobno zaczęła je stopniowo zjadać. Brrr... To już drobna przesada. A co zrobi gdy już wszystko zje? O rany...
W Polsce też mamy swoich dziwaków. Takich, którzy są męczący dla otoczenia. Zbierają zbyt dużo tego czegoś. Praktycznie znoszą do domów wszystko co wpada im w ręce. Na klatkach schodowych rozchodzi się brzydki zapach. Sąsiedzi skarżą się, jednak trudno kogoś takiego przywołać do porządku. Kończy się czasami eksmisją takiego lokatora. Ale to ostateczność.Wychodzi na to, że dziwactwa są w miarę powszechnym zjawiskiem. Większość z nich jest wprost urocza i mało kłopotliwa dla innych, bo ograniczona czterema ścianami domów. Oddawanie się takiemu hobby czyni życie bardziej kolorowe, może odrobinę szalone i zaskakujące. Przynajmniej nie wieje nudą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz