W jej obronie przemawia też zdolność prozdrowotna, z racji witamin i minerałów i z racji witaminy C, której ma więcej od cytryny.
Dowiedziałam się, że dobrze robiłam jedząc ją na surowo, ponieważ surową zaleca się przy grypie i przeziębieniach. Chyba intuicja podpowiadała mi wtedy takie rozwiązania. Papryka zawiera również witaminę E (wit. młodości), wpływającą korzystnie na procesy starzenia i na wygląd naszej skóry. Ma też β-Karoten (prowitaminę A), wspomagający oczy, wzmacniający odporność organizmu i wygładzający nasze zmarszczki. Podobno. Ma również rutynę, wspaniale wzmacniającą nasze naczynia krwionośne i kwas foliowy zalecany paniom w ciąży.
Gdy zjadamy paprykę, tym samym zasilamy nasz organizm witaminami z grupy B, przeciwutleniaczami zwalczającymi wolne rodniki i solami mineralnymi.
Potas – wręcz niezbędny dla pracy serca i układu krwionośnego, zapobiega obrzękom, ma wpływ na gospodarkę kwasowo-zasadową organizmu
Fosfor – to zdrowe i mocne kości, to prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego
Żelazo – zapewnia prawidłowy wzrost, rozwój tkanek i ich regenerację, wzmacnia odporność, zmniejsza poczucie zmęczenia
Magnez – koncentracja (delikatnie rozrzedza krew), broni nas przed ryzykiem wystąpienia nadciśnienia tętniczego, niedokrwiennej choroby serca, buduje kości i zęby.
Zawiera w sobie również wapń (11 mg%), fosfor (120 mg%), siarkę, mangan, miedź.
Papryka łagodzi bóle głowy, działa przeciwzapalnie, przeciwdziała anemii. Jej właściwości zależne są od koloru. Zatem najlepiej raczyć się wszystkimi. Czerwona to witamina C oraz β-Karoten. Żółta - dużo witaminy E. Zielona jest źródłem kwasu foliowego. Jest kapitalnym składnikiem wielu dań jak np. gulasze, leczo, i wszelkiej maści sosy. Możemy ją nadziewać i piec w piekarniku, na surowo dodawać do sałatek. Uwaga - pamiętajmy, że podczas obróbki termicznej jej właściwości nie zmieniają się, prócz witaminy C, która rozpada się w wysokiej temperaturze.
Papryka, to większa bomba witaminowa od cytryny. Dla porównania - z łatwością zjem sałatkę z jednej papryki, co daje mi 300 mg witaminy C za jednym razem. Cytryna to zaledwie 42 mg witaminy C. Ile cytryn musiałabym zjeść, by dorównać pod tym względem papryce? Wiedz też, że to również ciężkostrawne warzywo, jej nadmiar szkodzi, jak u mnie. Lubię, ale jem z umiarem, by nie drażniły mi układu pokarmowego (błona śluzowa żołądka). Taka ze mnie delikatnisia. Ale wiemy, że chodzi o nasze zdrowie. Wiemy, że jakikolwiek nadmiar czegokolwiek, zawsze szkodzi.
Dla informacji , ilość witamina C na 100g w papryce:
- żółtej - 180 mg
- pomarańczowej - 158 mg
- czerwonej - 127 mg
- zielonej - 80 mg
- jalapeno - 119 mg.
Dla porównania - najwięcej witaminy C jest w świeżej naci pietruszki, aż 269 mg w 100 gramach.
I jeszcze - dzienne zapotrzebowanie na witaminę C:
- kobiety 75 mg
- mężczyżni 90 mg
Wpływ witaminy C z papryki na nasz organizm:
- papryka dodana do obiadu wzmaga wchłanianie żelaza, przeciwdziała anemii
- fantastycznie działa na zmarszczki
- wspomaga odporność
- chroni komórki przed uszkodzeniami.
Nie będę już zachwalać papryki. To cudowne warzywo samo się broni. Dowodzi tego niezwykła popularność, jaką cieszy się na świecie.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dopowiedziała, że papryka jako roślina z psiankowatych, nie jest wskazana dla osób cierpiących na choroby autoimmunizacyjne, czyli takie, w których organizm atakuje własne narządy. Tak jest przy Hashimoto. A więc, to, co dla jednej osoby jest dobre, dla drugiej już niekoniecznie. Oprócz papryki taką rośliną jest np. pomidor, bakłażan, ziemniak.
Poniżej ładne obrazki:
G U L A S Z
Pizza wegetariańska
S A Ł A T K A
Smacznego
Nie jadam - nie jest wskazana przy Hashimoto. A gdy jadałam straszliwie po niej chorowałam, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, że mam roztrajdolony swój układ immunologiczny. Pomidory, które uwielbiam też niestety muszę omijać.
OdpowiedzUsuńMiłego;)
Sporo osób na świecie cierpi na te choroby, na szczęście jednak radzą sobie doskonale. Twoja choroba ma to do siebie, że można z nią żyć, jesteś tego dowodem. Ciekawa jestem, czy możesz (za pozwoleniem lekarza) sobie od czasu do czasu serwować np. pomidory, w ograniczonej ilości. Wiem, że tak można, ale jest to indywidualnie zależne od stanu choroby. Pzdr...
UsuńPapryke bardzo lubie i jem przy kazdej okazji, wcale nie interesujac sie jej walorami odzywczymi. Zreszta tak sie zawsze zywie - jedzac to co lubie a nie to co zalecaja. Zaskoczylas mnie jej wartosciami. Jadam surowa gdy jest w salatce ale bardziej lubie przyduszona czy upieczona. Mozna ja spotkac w wielu potrawach ale w meksykanskich jest nieodzownym skladnikiem dan.
OdpowiedzUsuńZe starszego wpisu dowiedzialam sie ze Irena Santor nadal zyje! W dodatku swietnie wyglada.
Od miesiecy moj syn korzysta z bardzo specyficznych masazy ktore mu niezmiernie pomagaja - wiec pragne wyrazic wdziecznosc wszystkim masazystkom - Wasz talent i umiejetnosc pomagaja ludziom.
Widzę, że sobie pozwalasz na całego z jedzeniem. Widocznie po prostu możesz. I tam gdzie mieszkasz masz wybór.
UsuńNo tak, nasza Diva żyje i ma się dobrze. Teraz odpoczywa ja my, na emeryturze. I wygląda, to prawda.
Czemu napisałaś - specyficznych masaży? O jakie chodzi? I dobrze, że pomagają, tak ma być. A bycie masażystą to dla mnie był zawsze DAR. Tak to czuję. Zawsze mówiłam, że po to się urodziłam, by pomagać w taki właśnie sposób.
W imieniu masażystów i swoim bardzo dziękuję za Twoją wdzięczność. Pozdr...
PS - odpowiadam dopiero teraz, ponieważ mój komputer musiał się zeskanować. Trochę to trwało.