Tak więc nie miałam siedzącej pracy, jak nawet najbliższe moje otoczenie. Koleżanki ciągle mi powtarzały, jakie to ja mam fajne życie. Ćwiczę i świetnie wyglądam. Tymczasem same siedziały w swoich pracach godzinami. W niedbałej pozycji, od której po jakimś czasie odczuwały bóle pleców. Ale nie tylko to im dokuczało. Od regularnego długiego siedzenia zaczął szwankować im organizm. Zauważały, że nie tak zaczęły im funkcjonować narządy wewnętrzne. Z czasem i ja zaczęłam zauważać ich nazbyt przekrzywione sylwetki - przygarbione, z obniżoną głową, z za bardzo wypchniętymi biodrami do tyłu. Człapiące.
Wyobrażacie sobie! Czterdziestoparoletnie ładne kobiety, a przygarbione i szurające butami jak staruszki. Taki właśnie pamiętam obrazek sprzed lat. Dzisiaj jak widzę, moim niektórym koleżankom nic się nie zmieniło. Nie zadbały wcześniej o swoje lepsze samopoczucie i zdrowie, dlatego wtedy narzekały i dzisiaj narzekają na kręgosłup. Nic nowego. Takich osób jak moje koleżanki jest bardzo dużo. Mają siedzącą pracę jak one, nie za bardzo dbają o własny komfort jak one kiedyś, tak samo narzekają na dolegliwości kręgosłupa jak one. Po latach pracy i obserwowania innych, tylko potwierdziłam dobrze znaną nam opinię:
DLA NIKOGO NIGDY NA NIC NIE JEST ZA PÓŹNO
Dla wciąż pracującej osoby (bez względu na wiek), nie jest za późno na jakikolwiek SPORT. Dla osoby będącej już na emeryturze, nie jest za późno na jakikolwiek RUCH. Zbyt długa siedząca pozycja zakłóca naszą strefę komfortu. Nasz organizm cierpi, ponieważ ciężar ciała niekomfortowo, czyli inaczej rozkłada się na każdą z partii kręgosłupa i narządy wewnętrzne. W czasie takiego siedzenia krew źle krąży, nie dotlenia wystarczająco komórek, przez co narządy pracują gorzej. Ciało szybciej się męczy. Niedobrze. Konsekwencją jest ból, zastoje limfy, niedyspozycja, choroby cywilizacyjne.
O otyłości, cukrzycy typu II i niektórych nowotworach, wszyscy już słyszeli. Tylko nie wszyscy zdają sobie sprawę, że przyczyną był i jest między innymi siedzący tryb życia. I lenistwo, choroba narodowa Polaków. I bzdurne tłumaczenie się, ile to ma taki czy taka obowiązków w pracy zawodowej. Zawsze jakieś tłumaczenia. A tymczasem kochane ciało rośnie i jest coraz mniej sprawne. Nie będę się tu wymądrzać, co trzeba robić. Wszyscy doskonale wiedzą, że trzeba się ruszać. Trzeba wstać od tego biurka i trochę poprzeciągać ciało. Inni wychodzą na papierosa, TY wyjdź się poprzeciągać. Od razu będzie lepiej.
Kilka razy coś takiego i sama praca staje się przyjemną. TY dla otoczenia jesteś przyjemniejsza/y. Pomnóż to teraz przez lata pracy, a kręgosłup tylko Ci podziękuje. Ciało Ci podziękuje, poprzez lepszą na co dzień kondycję i lepszą sprawność. Nie będziesz już utyskiwać i narzekać jak to jest Ci źle. Poprzez regularny RUCH, nawet nie zauważysz, że masz ciało czy kręgosłup. Nie zauważysz, że masz coś takiego jak stawy. Nie zauważysz człowieku, bo nie będą Ci dokuczać. Nie zauważysz, tak jak nie zauważasz, że w ogóle oddychasz. A przecież oddychasz, codziennie, prawda?
LUDZIE! NIE BĄDŹCIE BIERNI, BĄDŹCIE CZYNNI
Pasywność w życiu to nic dobrego. Dlaczego więc tak wiele osób świadomie skazuje się np. na bóle pleców i inne takie sztywne stawy? Dlaczego skazuje się na tak częste znużenie? Odkryciem na miarę EUREKI jest fakt, że lubimy na coś narzekać, wręcz urządzamy sobie zawody, kto bardziej choruje, kto jest bardziej zdekoncentrowany w pracy, komu bardziej jest źle. Naszym chyba najbardziej ulubionym "SPORTEM" jest mielenie ozorem. Im więcej taki mieli, tym wydaje mu się, że jest interesujący. A jego jedynym mięśniem regularnie trenującym jest język. I czym tu się chwalić?
Aktywność, jaka by nie była, ale za to przemyślana i konsekwentna, to jedno wielkie dobro. Na przykład siedzisz w pracy przy biurku na odpowiednim krześle, na takim, które pozwala na swobodny ruch, i na którym możesz wykonywać pewne ćwiczenia (a jest tego do wyboru do koloru). Pracują Ci mięśnie, krąży Ci krew, oddychasz prawidłowo, czyli samo oddychanie też traktujesz jak ćwiczenie. Masz odciążony kręgosłup, a wielogodzinne siedzenie przy biurku nie jest torturą. Zatem masz też inne samopoczucie. Inna jest Twoja kondycja psychiczna. I nie zapominaj, nigdy, o prawidłowej postawie.
Mówię tu o tak zwanym czynnym siedzeniu. Na potrzeby którego zadałam kiedyś swoim podopiecznym następujące ćwiczenie - wszystko, cokolwiek mieliby zrobić w domu na siedząco, mieli robić nie na krześle czy fotelu, a na dużej specjalnej rehabilitacyjnej piłce. To zadanie wszyscy mieli wykonywać przez tydzień. I co się zdarzyło? Coś wspaniałego! Opowiadali, i to jak, jakie mieli zakwasy. Po czasie jednak ciało przyzwyczaiło się, zaakceptowało niecodzienne do tej pory ruchy. Mięśnie i stawy pracowały. U wielu kręgosłup miał się o wiele lepiej. Odkrycie - siedzenie czynne (na piłce) wymagało utrzymania równowagi. A to ciężka praca.
PAMIĘTAJ - O TWÓJ KRĘGOSŁUP DBA GORSET MIĘŚNIOWY
Podczas utrzymywania równowagi dzieją się z nami "dziwne" rzeczy. Na przykład cały czas trzeba być czujnym, by nie spaść z piłki. Bo gdy spadniesz, potłuczesz się. Nikt tego nie chce. Ponieważ nikt tego nie chce, stara się, by do upadku nie doszło. To też ćwiczenie. Siedząc na piłce, połóżcie sobie na głowę najcięższą książkę jaką macie w domu. Utrzymujcie cały czas poprawną sylwetkę, spokojnie oddychajcie. Wytrzymajcie np. przez 5 minut. Potem spokojnym ruchem zdejmijcie książkę z głowy, odłóżcie ją na stolik obok (poprawna postawa) i powoli spróbujcie wstać z piłki.
Zastanówcie się. Co czujecie? Jak się czujecie? Opowiadajcie! Na pewno czujecie się jak "połamani". Takiego określenia użyłam, gdy sama pierwszy raz zrobiłam to ćwiczenie. Czułam się jak połamana. Pięć minut na piłce rehabilitacyjnej z życia wzięte. To nie w kij dmuchał, jak powiedział jeden z ćwiczących. Zwróćcie uwagę na to, jak zachowują się Wasze mięśnie w tym czasie. Macie wrażenie, że to nie Wasze mięśnie. Wiele pań śmiesznie reagowało - "to ja TU mam mięśnie?" Tak! Właśnie TU masz mięśnie! Wszystkie są twoje. Gdy tak siedzisz przez 5 min. na piłce, nie siedzisz nieruchomo.
Cały czas wykonujesz ciałem mniejsze i większe ruchy. Dlaczego? Dlatego, że sama piłka balansuje pod Tobą. A to aktywuje Twoje mięśnie. Zwróć uwagę, że pracuje całe Twoje ciało. Od czubków palców u nóg, po nasadę czaszki. Masz wrażenie napięć mięśniowych w jednym miejscu, a w drugim ich rozluźnienie. Wszystko po to, by zachowana została równowaga i poprawna postawa, by rozciągnięte i wzmocnione zostały mięśnie, by finalnie minęły bóle kręgosłupa. Dotyczy to każdej osoby, czy to czynnej jeszcze zawodowo, czy już cieszącej się emeryturą. Dotyczy to również dzieci.
Korzyścią jest nie tylko dobra kondycja, ale też zastąpienie starych przyzwyczajeń nowymi. Korzyścią konieczną jest zaakceptowanie tych nowych. By tak się stało, musimy trenować. MUSIMY. Niech do głowy Wam nie przyjdzie, by się zniechęcić, szczególnie przy pierwszych próbach, które doradzam wykonywać przez ok. 2 minuty. Będzie bolało, ale to minie, szybciej niż sądzicie. W ogóle wszelkie dolegliwości będą z czasem mijać. Z czasem też polubicie coraz to nowsze ćwiczenia na piłce, gdy tylko dacie sobie szansę i dokonacie jej zakupu.
Korzyści z naszego starania, warte są zachodu. Choćby regularnie spalana tkanka tłuszczowa i fajniejsza wysportowana sylwetka.
WIECIE, ŻE WSZYSTKO RODZI SIĘ W BÓLACH?
Tylko się upewniam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz